Dwukrotnie w ciągu ostatnich miesięcy, przy okazji rejestracji do lekarza, upoważniałam na piśmie samą siebie do wglądu w dokumentację medyczną nieletniego syna. Kazano mi też upoważnić męża - ojca dziecka. To nic, że oboje wspólnie sprawujemy opiekę nad dzieckiem. Nie chce mi się wierzyć, że może istnieć prawo, które wymaga takich "upoważnień". Czyżby tylko chora nadgorliwość?